piątek, 20 listopada 2015

Info

Ludziska nie wiem,czy rozdział dzisiaj będzie.W następnym tygodniu mam mnóstwo klasówek do tego jeszcze lektura.Przepraszam,ale postaram się napisać nexta jak najszybciej.Paaa

środa, 11 listopada 2015

Rozdział 8

Dziś było bardzo ładne niebo.Widać było mnóstwo gwiazd i pełnie księżyca.Położyłam się na kocu i zaczęłam oglądać gwiazdy.W moje ślady poszedł też youtuber.
-Piękne dziś gwiazdy-stwierdził nie odrywając wzroku od gwiazd.
-Tak,pięknie dziś.
Patrzyliśmy tak przez chwile w gwiazdy,w pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy.
Chłopak zaczął przybliżać swoją twarz do mojej.Przerażona powoli się odsuwałam.W końcu kiedy chłopak był nad mną i nie miałam jak uciec Remek zaczął się do mnie przybliżać tak,że dzieliło nas prawie kilka centymetrów.
-Remek proszę-powiedziałam błagalnym tonem.Youtuber spojrzał mi w oczy.
-Przepraszam-powiedział jeszcze chwile patrząc mi w oczy i po chwili się  odsuwając.Zaskoczyło mnie to,ale nie chciałam tego okazywać po sobie.Chciałam przerwać tą cisze,ale nie wiedziałam jak.Leżeliśmy w ciszy patrząc w gwiazdy,po pewny czasie zaczęłam się robić senna.Zamknęłam oczy i automatycznie zasnęłam.Poczułam tylko jak ktoś mnie przykrywa i dalej nic nie pamiętam.
*Oczami Remka*
Patrzyliśmy w ciszy w gwiazdy i nagle poczułem jak ktoś kładzie mi głowę na ramieniu i przytula się do mojej ręki.Spojrzałem w bok i ujrzałem tam śpiącą Marysie.Uśmiechnąłem się na to i wziąłem koc,którym nas później przykryłem.Przytuliłem się do niej i poszedłem spać z bananem na buzi.
*Rano*
Obudziły mnie jasne promienie słońca.Przetarłem oczy,aby się przyzwyczaić do światłą.Oparłem się łokciem i zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu Marysi.Głowa napierdalała mnie tak,że nie mogłem wytrzymać.Jedyne co pamiętam z wczoraj to,że leżeliśmy na kocu i nagle dziewczyna usnęła mi na ramieniu.Przeciągnąłem się i próbowałem wstać.Tak.Próbowałem.Uwierzcie to nie jest łatwe wstać kiedy spało się po imprezie.Więc opadłem znów na koc chcąc spać,ale cholerne słońce mi na to nie pozwalało.Zmarnowany wstałem i wziąłem poduszki oraz koce i ruszyłem do domu Marysi.Rzuciłem wszystko na kanapę i zacząłem szukać kuchni,ale ciekawił mnie muzyka dobiegająca z góry.Nie mogłem się oprzeć,strasznie mnie to ciekawiło.Wszedłem powoli po schodach i podszedłem do otwartych drzwi.Oparłem się o ich ramę i patrzyłem jak dziewczyna w czarnych krótkich spodenkach i byle jakiej koszulce,która zdecydowanie była na nią za duża maluje palcami obraz na sztaludze.Uśmiechnąłem się na sam te widok.To było słodkie.
-Nie wiedziałem,że malujesz-dziewczyna wystraszona odwróciła się do mnie.Wyglądała ślicznie koszulkę miała całą brudną od farb,ręce tak samo do tego kitka,z której wystawały,nie które pasma.
-Co ty tu robisz?
-Chciałem się napić kawy,bo łeb mi zaraz pęknie,ale usłyszałem muzykę więc jestem-powiedziałem zgodnie z prawda.-To twoje?-spytałem podchodząc do sztalugi na której widać było bazgroły,z których powstawał obraz.
-Tak,ale i tak jest brzydkie-powiedziała wzruszając ramionami-wcześniejsze moje obrazy były lepsze.
-Tak,to tylko śmieć,który nadaje się do spalenia.Ahh tylko marnuje czas na siedzenie tu.Mam jeszcze zobaczyć kolejny obraz w Warszawie więc pff-powiedziałem udając krytyka sztuki.Zaśmiała się na to.
-Ej!-przejechała mi farba po policzku.
-OOO!Teraz przegięłaś!-Krzyknąłem i zamoczyłem dwa palce w niebieskiej farbie.Przejechałem palcami po nosie i ręku dziewczyny.I tak zaczęła się walka na farby.Po długiej i męczącej walce wygrałem.
-Poddaje się!-krzyknęła i uklęknęła na kolana rękami w górze.Zaśmiałem się.
-Wstawaj podany-zaśmiałem się.
-O panie-odpowiedziała z sarkazmem.Usiadła na wielkiej pufie pod ścianą i patrzyła przed siebie.Dosiadłem się do niej.-Ta ściana jest taka pusta.Zawsze chciałam ją jakoś ozdobić,ale nigdy nie wiedziałam jak,więc skoro jesteś to może masz jakiś pomysł-mówiła nie zerkając się nawet na ,mnie.
-Wiesz skoro mieliśmy walkę na farby tooo...w sumie mam pomysł-powiedziałem patrząc na blondynkę.Zaciekawiona spojrzała się na mnie.
-Serio?Jaki?
-Rzucaliśmy się farbą,nie?No to weźmy nie wiem z siedem farb połóżmy na podłodze jakąś folię,żeby podłoga się nie ubrudziła i rzucajmy w ścianę farbami.-wytłumaczyłem wszystko dziewczynie.Zamyśliła się na chwilę.
-W sumie to nawet spoko pomysł,ale zanim wyjdziemy to się przebierzemy  i coś zjemy,bo jak byśmy tak wyszli to ludzie uznali by nas za wariatów-powiedziała podnosząc się  z pufy.
-Czemu niby?Przecież jestem normalny-powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Remek.
-Co?
-Masz na ryju farbę-zaśmiała się i starła kawałek zielonej farby z mojej twarzy.-Idź się umyj pierwszy,ja w tym czasie zrobię śniadanie.Jak chcesz to możesz wziąć prysznic.-powiedziała uśmiechnięta.
-A co na śniadanie?-spytałem ciekawy.
-Karaluchy z majonezem-zaśmiała się.
-Ha ha ha bardzo śmieszne.
-Może-odpowiedziała idąc do kuchni.Sam poszedłem do łazienki,zdjąłem z siebie ubrania i  wszedłem pod prysznic.Kiedy już zmyłem z siebie całą farbę wytarłem się dobrze ręcznikiem.Powiesiłem swoją mokrą koszulkę,bo ja prałem na grzejniku,a sam założyłem bokserki,dresy i wyszedłem z łazienki.Do kuchni doszedłem za zapachem,który byś cudowny.
-No to gdzie te karaluchy?-spytałem wchodząc do kuchni i siadając na blacie.
-Już do ciebie idą-powiedziała i dała mi talerz z dwoma naleśnikami.-Wyjmiesz z lodówki drzem?-spytała kładąc kolejnego naleśnika na talerz.
-Jasne-podszedłem do lodówki i gdy zobaczyłem nutellę powiedziałem sobie,że nie mam mowy jemy to,a nie żaden cieniaski drzem.
                                        _________________________________________________________________________________________                                                  
Jestem,ale ten rozdział przesłodziłam no,ale jest tak wiec cieszyć się.Kolejny rozdział może w piątek?Nie wiem.Może będę miała wenę,no ale dobra to na tyle.Trzymajcie się,cześć <3

piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 7

-Stary,gdzie mieszkasz?-spytałam się go miejąc nadzieje,że odpowie sensownie jednak się myliłam.
-Martyna?To ty?-spytała totalnie narąbany i złapał mnie za policzek.Strzepłam jego łapę i szepnęłam sama do siebie:
-To będzie cięższe niż mi się to wydawało.
-Maaarttyna kocham ciiięęę i pamiętaj tooo zawsze -przeciągał niektóre litery.Wywróciłam oczami i pociągnęłam go za ręce-Kotttteeeek,ale pmmmmiiiętaj to...zawsze,jasne?Pozzzzaaaatym mam dziś na coś ochotęęęę małaaaa-powiedział prawie upadając.

-JEZUUU!!!CZŁOWIEKU OGARNIJ SIĘ JA NIE JESTEM MARTYNA!!!-wykrzyczałam  mu w twarz.Stanął jak wyryty.Spojrzałam na niego wzrokiem "O co ci chodzi?".
-Zrywasz ze mną?-spytał się mnie załamany.Trzasnęłam Face Palma.On naprawdę nic nie rozumie.
-My nawet nie byliśmy parą-już spokojnym tonem.Ruszył chwiejnym krokiem pod ścianę,pod która za chwilę usiadł.Zakrył twarz rękami,co oznaczało,że chyba płakał.Stałam jak osłupiała i patrzyłam się na niego.Kiedy w końcu otrzeźwiałam podeszłam do niego i kucnęłam na przeciw go.
-Myślałem,że mnie kochasz.Jaki ja byłem głupi-powiedział ze łzami w oczach.Ludzie na ulicy się na nas dziwnie patrzyli więc szybko wzięłam go pod rękę i zaczęłam iść przed siebie.
-Słuchaj Remik ja wiem,że myślisz,że ja jestem Martyna i mnie nienawidzisz,ale skup się i powiedz mi,gdzie mieszkasz-poprosiłam z nadzieją.Chłopak się tylko wyrwał i ruszył bez słowa.Westchnęłam tylko i zaczęłam za nim biec.-No trudno.Pójdziesz do mnie-powiedziałam po chwili namysłu.No co miałam z nim zrobić?Na ulicy go nie zostawię,nie wiem,gdzie mieszka więc jedyne,co mi zostaje to wziąć go ze sobą do domu.Słysząc słowa moje wyszarpał znowu swoją rękę i postanowił iść sam dalej.Powiem tyle zdenerwowałam się.Ja mu próbuje pomóc,a on jak się zachowuje.Miałam go dosyć.Szybko do niego podbiegłam,odwróciłam go w swoją stronę i zaczęłam wykrzykiwać wszystkie moje uczucia.-Ty pieprzony,jebany cwelu!Ja ci tu pomagam,a ty co?!Mam gdzieś,czy myślisz,czy jestem Martyna,czy nie,ale idziesz kurwa ze mną,bo nie zostawię cię chuju na chodniku na całą noc!-wykrzyczałam to mu w twarz patrząc mu się w oczy przy tym.Podszedł bliżej do mnie tak,że stykaliśmy się ciałami.Nachylił się nad mną przez co czułam jego perfumy pomieszane z zapachem alkoholu.
-Tylko czemu ci tak zależy na mnie,co?-szepnął mi do ucha,a słowa które wypowiedział,aż mnie zamurowały.-Czemu nie mogę spać na dworze?Jestem już dużym chłopcem,to czemu nie dajesz mi odejść,co?-dodał po chwili.Chciałam coś powiedzieć,ale nie wiedziałam co więc tylko milczałam.-Tak myślałem.-odsunął się od mnie i ruszył przed siebie.
-Skoro chcesz spać na dworze to chociaż u mnie na podwórku-powiedziałam i pociągnęłam go za rękę w stronę swojego domu.
15 min później 
Staliśmy przed moim domem.Weszłam do domu,ale Remka nigdzie nie było.Cwel stał sobie kurna pod drzwiami przed domem.
-A tobie co?Nie wchodzisz?
-Mówiłem,że śpię na dworze-odpowiedział pewny siebie.
-Dobra skończ.Właź-chciałam go wepchnąć do domu,ale tan nie dał za wygraną i stał jak kamień.
-Mówiłem coś-wzruszył ramionami.Westchnęłam tylko na to.
-Skoro ty śpisz na dworze to i ja-powiedziałam i weszłam do domu po dwa koce,dwie poduszki i może jakieś picie.Wszystko to brałam po cichu,bo moja mama już spała.Zamknęłam drzwi dałam ReZiemu koce i poduszki,a sama wzięłam picie i szklanki.Z naszymi rzeczami poszliśmy do ogrodu.Usiedliśmy pod drzewem i rozłożyliśmy poduszki i koc,bo drugi wzięliśmy,aby się przykryć.Dziś było bardzo ładne niebo.Widać było mnóstwo gwiazd i pełnie księżyca.Położyłam się na kocu i zaczęłam oglądać gwiazdy.W moje ślady poszedł też youtuber.
-Piękne dziś gwiazdy-stwierdził nie odrywając wzroku od gwiazd.
-Tak,pięknie dziś.
Patrzyliśmy tak przez chwile w gwiazdy,w pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy.
_____________________________________________________________________________________
Jestem wkurwiona dlatego wstawiam wam rozdział na polepszenie sobie humoru.Krótki wiem,ale obiecuje,że następny będzie lepszy.Trzymajcie się.Cześć <3

niedziela, 1 listopada 2015

I'M COME BACK!!!!!!!

Oficjalnie objaśniam,że wracam do formy.W końcu wzięłam się do pisania o godzinie 22:27.Super nie?Ostatnio nie było rozdziałów,ponieważ było Wszystkich Świętych do tego w tym miesiącu miałam w chu...k XD dużo kartkówek i sprawdzianów więc nie miałam czasu,a jak wiecie nauka podobno jest najważniejsza.Mam nadzieje,że ten miesiąc już będzie trochę...nie wiem jak go nazwać.Spokojnieszy?Myślę,że rozdziały będą się też częściej pojawiały,ale tego nie obiecuje.Zobaczymy tez jak będzie z moją weną,bo ostatnio też nie miałam weny i nie mogłam nic napisać tak więc myślę,że będę już kończyć i zbieram się za dokańczanie nowego rozdziału.Może na zakończenie taka mała zapowiedz tego,co będzie.

-Zrywasz ze mną?-spytał się mnie załamany.Trzasnęłam Face Palma.On naprawdę nic nie rozumie.
-My nawet nie byliśmy parą

Wiem bardzo długi,ale jest,a pozatym to jest tylko kawałek z większej części rozdziału więc.Cześć!