piątek, 25 września 2015

Rozdział 5

-Nie po prostu piłam cole i...-przerwała mi w połowie zdania i dokończyła za mnie.
-I chce ci się siuku.Tak,wiem-zaśmiała się.-Nie wiem,co oni robią w tej coli,ale mi też się chce.Co oni tam wsypują jakieś tabletki na siku?-powiedziała jakby czytała mi w myślach.(Ej.To prawda zawsze po Coca-Coli,albo po Pepsi chce mi się szczać.Ale na serio XD)
-To co siostro?Idziemy do kibla?-spytałam podając jej ramię.
-Z wielką chęcią-powiedziała i złapała za ramię.Ze śmiechem udałyśmy się do łazienek,ale nie wiedziałyśmy,co nas w nich czeka.

Szłyśmy cały czas się śmiejąc,ale w pewnym momencie wpadłyśmy na kogoś.Zgadnijcie na kogo.No?Masterczułka.Znaczy Andzia wpadła i gdyby nie ręce Czułka pewnie leżała by na podłodze.Patrzyli sobie w oczy więc postanowiłam im nie przeszkadzać.Po cichu zaczęłam się wycofywać.Kiedy już byłam daleko i ledwo ich widziałam,postanowiłam się przejść po hali i porozmyślać nawet nie wiem nad czym.Szłam różnymi korytarzami,aż znowu na kogoś wpadłam.
-KURWA!ZNOWU?!-krzyknęłam wściekła wstając i otrzepując dupę po upadku.
-Może tak milej,co?Ja ci pomogłem wejść znowu na hale więc trochę milej poproszę-powiedział znajomy mi głos.Tak to Remek.Znów.Który to już raz na niego wpadłam?Drugi?Trzeci?Nie wiem,ale czemu tylko na niego wpadam,a nie np.Multiego,czy Jasia.Czemu?
-Nie.Nie dało się milej.Tylko,czemu zawsze na ciebie wpadam.Ty mnie śledzisz,czy co?-powiedziałam poprawiając bluzkę,bo było mi widać ramiączko od stanika.Zaśmiał się tylko na to.
-Z czego się śmiejesz,co?-powiedziałam już trochę wkurzona całą tą akcją.Jego to chyba nie obchodziło.
-Nie wiem,czy wiesz,mała,ale za tą ścianą znajduje się miejsce,gdzie rozdaje autografy-powiedział roześmiany.Wychyliłam się za ściany,aby zobaczyć,czy to,co mówi to prawda.Niestety tak.Kiedy fanki Remka mnie zobaczyły zaczęły piszczeć.Zrobiłam minę "WTF" i odwróciłam się do Remka.
-A nie mówiłem?-powiedział z miną typu "I co?".Pokazałam mu środkowy palec i już miałam odejść,ale pan "A nie mówiłem"złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie tak,że czułam jego oddech na twarzy i bicie serca.Nie powiem poczułam się bezpieczna.
-Myślisz,że puszczę cię tak łatwo?-spytał do mojego ucha przez,co dostałam gęsiej skórki.Nie umiałam nie z siebie powiedzieć.Stałam jak słup i nie mogłam nic z siebie wydusić.Po długiej walce wypowiedziałam "nie".Na moje słowo pokazał rząd swoich śnieżno białych zębów.
-Tak też myślałem.-staliśmy tak wpatrzeni sobie w oczy do puki nie podeszli do nas Czułek i Andzia.Oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni.
-Przeszkadzamy wam w czymś?-spytał youtuber.W jednej sekundzie staliśmy się cali czerwoni.Próbowałam to ukryć pod włosami jednak mi się to nie udało przez moją najdroższą przyjaciółkę,którą chciałam w tym momencie ukatrupić.
-E!Miśka nie chowaj się tak pod tymi włosami.Masz pinkną buźkę nie ma co ją ukrywać-powiedziała ze śmiechem,chociaż wiedziała,że jestem czerwona jak burak.Złapałam ją za rękę i pociągnęłam ja wzdłuż korytarza.Między czasie powiedziałam "Musimy pogadać".Ona się tylko zaśmiała.
-Widzimy się wieczorem-krzyknęła do Masterczułka,na co on odkrzynął jej "Ok".
-Co to do cholery miało znaczyć?-powiedziałam wściekła i czerwona tym razem ze złości.
-No co?Za wcześnie?-spytała z uśmiechem.Złapałam się za głowę.Czy ona sobie żartuje?
-Żartujesz?-spytałam z uniesioną brwią.Żartuje nie?
-Nie.No o co ci chodzi?A właśnie dzisiaj jeszcze idziemy na after party i będzie twój chłopak-zaśmiała się.Mi jednak nie było do śmiechu.Czy ona sobie naprawdę żartuje?
-To nie jest mój chłopak.Jasne?Ja go nawet nie lubię,rozumiesz?Jest rozpieszczonym bachorem-powiedziałam kładąc ręce na piersiach.
-Taaaak?To czemu stałaś z nim przytulona i patrzyłaś mu w oczy?-spytała pewna siebie.
-Bo na niego wpadłam i to było przez przypadek-powiedziałam z lekkim rozbawieniem.
-Ja tam uważam,że ty mu się podobasz,a ona tak samo tobie-powiedziała.-Dobra,a teraz musimy iść kupić jakąś wystrzałową sukienkę na wieczór.-powiedziała i pociągnęła mnie w stronę wyjścia.

*2 Godziny Później***

Szłyśmy właśnie do mnie do domu,a ręce miałyśmy zawalone torbami.Strasznie dobrze bawiłyśmy się na zakupach.Przeszłyśmy przez moją furtkę i zaczęłyśmy z trudem otwierać drzwi do domu.Czemu z trudem?Jeszcze raz powtarzam,że ręce miałyśmy zawalone torbami z tego 3/4 była Angeliki.Ta to się nazywają zakupy.Nie?W domu od razu na przywitanie przyszła mama.
-O Hej Angelika.A wy nie byłyście na tym jak to tam ma?Meet-kapie,srapie czy jak mu tam ma?-Wypytywała nas się mama.Zaśmiałam się na to.Zawsze miałam z mamą dobry kontakt.
-Mamo.Dzisiaj jest taka impreza mogę iść na nią?-spytałam się i zabrałam marchewkę,którą mama miała za chwilę pokroić na obiad.Widać było,że nawet się chyba ucieszyła,że się jej o to pytam.
-Jasne,ale jest umowa.Nie pijesz za dużo alkoholu,a najlepiej w ogóle i nie ćpasz,jasne?-powiedziała do mnie.Co ona mnie uważa za dziewczynę,która ćpie na każdej imprezie i upija się do nie przytomności żeby później przespać się z chłopakiem,którego nie zna?Bez przesady.Dobra?
-Mamooo?
-No co?Przecież wiesz jak teraz jest,Nie?
-No tak,ale ja nigdy nie chodzę na jakieś imprezy,a szczególne nie ćpam i prawie w ogóle nie pije alkoholu.
-No tak córciu zapomniałam,przepraszam.Dobra lećcie się szykować.
Zabrałyśmy nasze torby i udałyśmy się do mojego pokoju.Wyjęłyśmy  wszystko z toreb i postanowiłyśmy się już ubrać,bo impreza zaczyna się o godzinie 21,a jest 19:47 więc mamy nie całą godzinę na wyszykowanie się.Po długich namysłach Angelika w końcu wybrała w co się ubierze i poszła do łazienki założyć to co wybrała,a ja przez ten cały czas myślałam co założyć.Życie.Po 5 min.wyszła Angelika i wyglądała pięknie.Na pewno spodoba się Czułkowi.Wyglądała tak:
-A ty co?-powiedziała patrząc na mnie.Odwróciłam się w jej stronę z miną "pomóż".Zaśmiała się tylko na to i podeszła do mnie.-Załóż to w czym ci będzie wygodnie-stwierdziła i usiadła na łóżku.
Wzięłam czerwoną koszulę w kratę i czarne rurki i ruszyłam w stronę łazienki.Wlazłam szybko pod prysznic i szybko się umyłam.Wysuszyłam włosy i przebrałam się w ubranie,które wybrałam przed chwilą.Poprawiłam tylko włosy w lustrze i ruszyłam do swojego pokoju.
-Co to jest?To jest imprez,a nie kółeczko matematyczne.Ach czyli muszę wziąć sprawy w swoje ręce tak?-spytała.WOW Sherloku.Sero?Teraz to odkryłaś?
-Naprawdę teraz to odkryłaś?Prosiłam cię przecież na samym początku,czy mi pomożesz-powiedziałam i do niej podeszłam.
-No dobra.Uspokój się.Wdech,wydech.No dobra-powiedziała patrząc w moją szafę-przymierz to-podała mi zestaw,który był nawet fajny.Poszłam spowrotem do łazienki i ubrałam to:
Zrobiłam sobie warkocza i wyjęłam kilka kosmyków,które później zakręciłam.Wróciłam do pokoju,aby się pokazać Angelice.Wchodząc poprawiłam tylko bransoletkę i podeszłam do Andzi.Otworzyła,aż usta ze zdziwienia przez,co na moje policzki wkradły się dwa rumieńce.
-Stara wyglądasz...zajebiście-powiedziała po chwili na co uśmiechnęłam się-Remek będzie w niebo wzięty-dodała.Mina momentalnie mi zrzędła.
-Nie szykuje się dla niego.
_________________________________________________________________________________________
 Witajcie ludziska dzisiaj przybywam do was z trochę dłuższym rozdziałem,co wchodzi w niego więcej pracy,pisałam go całe 2 dni.W ogóle co u was?Jak szkoła?Napiszcie w komentarzach z chęcią je przeczytam.Więc jeśli rozdział się spodobał zostaw po sobie ślad i zostaw komentarz.Do zobaczenia,trzymajcie się.Cześć <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz