-Stary,gdzie mieszkasz?-spytałam się go miejąc nadzieje,że odpowie sensownie jednak się myliłam.
-Martyna?To ty?-spytała totalnie narąbany i złapał mnie za policzek.Strzepłam jego łapę i szepnęłam sama do siebie:
-To będzie cięższe niż mi się to wydawało.
-Maaarttyna
kocham ciiięęę i pamiętaj tooo zawsze -przeciągał niektóre
litery.Wywróciłam oczami i pociągnęłam go za ręce-Kotttteeeek,ale
pmmmmiiiętaj to...zawsze,jasne?Pozzzzaaaatym mam dziś na coś ochotęęęę
małaaaa-powiedział prawie upadając.
-JEZUUU!!!CZŁOWIEKU OGARNIJ SIĘ JA NIE JESTEM MARTYNA!!!-wykrzyczałam mu w twarz.Stanął jak wyryty.Spojrzałam na niego wzrokiem "O co ci chodzi?".
-Zrywasz ze mną?-spytał się mnie załamany.Trzasnęłam Face Palma.On naprawdę nic nie rozumie.
-My nawet nie byliśmy parą-już spokojnym tonem.Ruszył chwiejnym krokiem pod ścianę,pod która za chwilę usiadł.Zakrył twarz rękami,co oznaczało,że chyba płakał.Stałam jak osłupiała i patrzyłam się na niego.Kiedy w końcu otrzeźwiałam podeszłam do niego i kucnęłam na przeciw go.
-Myślałem,że mnie kochasz.Jaki ja byłem głupi-powiedział ze łzami w oczach.Ludzie na ulicy się na nas dziwnie patrzyli więc szybko wzięłam go pod rękę i zaczęłam iść przed siebie.
-Słuchaj Remik ja wiem,że myślisz,że ja jestem Martyna i mnie nienawidzisz,ale skup się i powiedz mi,gdzie mieszkasz-poprosiłam z nadzieją.Chłopak się tylko wyrwał i ruszył bez słowa.Westchnęłam tylko i zaczęłam za nim biec.-No trudno.Pójdziesz do mnie-powiedziałam po chwili namysłu.No co miałam z nim zrobić?Na ulicy go nie zostawię,nie wiem,gdzie mieszka więc jedyne,co mi zostaje to wziąć go ze sobą do domu.Słysząc słowa moje wyszarpał znowu swoją rękę i postanowił iść sam dalej.Powiem tyle zdenerwowałam się.Ja mu próbuje pomóc,a on jak się zachowuje.Miałam go dosyć.Szybko do niego podbiegłam,odwróciłam go w swoją stronę i zaczęłam wykrzykiwać wszystkie moje uczucia.-Ty pieprzony,jebany cwelu!Ja ci tu pomagam,a ty co?!Mam gdzieś,czy myślisz,czy jestem Martyna,czy nie,ale idziesz kurwa ze mną,bo nie zostawię cię chuju na chodniku na całą noc!-wykrzyczałam to mu w twarz patrząc mu się w oczy przy tym.Podszedł bliżej do mnie tak,że stykaliśmy się ciałami.Nachylił się nad mną przez co czułam jego perfumy pomieszane z zapachem alkoholu.
-Tylko czemu ci tak zależy na mnie,co?-szepnął mi do ucha,a słowa które wypowiedział,aż mnie zamurowały.-Czemu nie mogę spać na dworze?Jestem już dużym chłopcem,to czemu nie dajesz mi odejść,co?-dodał po chwili.Chciałam coś powiedzieć,ale nie wiedziałam co więc tylko milczałam.-Tak myślałem.-odsunął się od mnie i ruszył przed siebie.
-Skoro chcesz spać na dworze to chociaż u mnie na podwórku-powiedziałam i pociągnęłam go za rękę w stronę swojego domu.
15 min później
Staliśmy przed moim domem.Weszłam do domu,ale Remka nigdzie nie było.Cwel stał sobie kurna pod drzwiami przed domem.
-A tobie co?Nie wchodzisz?
-Mówiłem,że śpię na dworze-odpowiedział pewny siebie.
-Dobra skończ.Właź-chciałam go wepchnąć do domu,ale tan nie dał za wygraną i stał jak kamień.
-Mówiłem coś-wzruszył ramionami.Westchnęłam tylko na to.
-Skoro ty śpisz na dworze to i ja-powiedziałam i weszłam do domu po dwa koce,dwie poduszki i może jakieś picie.Wszystko to brałam po cichu,bo moja mama już spała.Zamknęłam drzwi dałam ReZiemu koce i poduszki,a sama wzięłam picie i szklanki.Z naszymi rzeczami poszliśmy do ogrodu.Usiedliśmy pod drzewem i rozłożyliśmy poduszki i koc,bo drugi wzięliśmy,aby się przykryć.Dziś było bardzo ładne niebo.Widać było mnóstwo gwiazd i pełnie księżyca.Położyłam się na kocu i zaczęłam oglądać gwiazdy.W moje ślady poszedł też youtuber.
-Piękne dziś gwiazdy-stwierdził nie odrywając wzroku od gwiazd.
-Tak,pięknie dziś.
Patrzyliśmy tak przez chwile w gwiazdy,w pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy.
_____________________________________________________________________________________
Jestem wkurwiona dlatego wstawiam wam rozdział na polepszenie sobie humoru.Krótki wiem,ale obiecuje,że następny będzie lepszy.Trzymajcie się.Cześć <3
Fajny rozdział. Czekam na nexta;)
OdpowiedzUsuńdziękuje <3
Usuń