Dziś było bardzo ładne niebo.Widać było mnóstwo gwiazd i pełnie
księżyca.Położyłam się na kocu i zaczęłam oglądać gwiazdy.W moje ślady
poszedł też youtuber.
-Piękne dziś gwiazdy-stwierdził nie odrywając wzroku od gwiazd.
-Tak,pięknie dziś.
Patrzyliśmy tak przez chwile w gwiazdy,w pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy.
Chłopak zaczął przybliżać swoją twarz do mojej.Przerażona powoli się odsuwałam.W końcu kiedy chłopak był nad mną i nie miałam jak uciec Remek zaczął się do mnie przybliżać tak,że dzieliło nas prawie kilka centymetrów.
-Remek proszę-powiedziałam błagalnym tonem.Youtuber spojrzał mi w oczy.
-Przepraszam-powiedział jeszcze chwile patrząc mi w oczy i po chwili się odsuwając.Zaskoczyło mnie to,ale nie chciałam tego okazywać po sobie.Chciałam przerwać tą cisze,ale nie wiedziałam jak.Leżeliśmy w ciszy patrząc w gwiazdy,po pewny czasie zaczęłam się robić senna.Zamknęłam oczy i automatycznie zasnęłam.Poczułam tylko jak ktoś mnie przykrywa i dalej nic nie pamiętam.
*Oczami Remka*
Patrzyliśmy w ciszy w gwiazdy i nagle poczułem jak ktoś kładzie mi głowę na ramieniu i przytula się do mojej ręki.Spojrzałem w bok i ujrzałem tam śpiącą Marysie.Uśmiechnąłem się na to i wziąłem koc,którym nas później przykryłem.Przytuliłem się do niej i poszedłem spać z bananem na buzi.
*Rano*
Obudziły mnie jasne promienie słońca.Przetarłem oczy,aby się przyzwyczaić do światłą.Oparłem się łokciem i zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu Marysi.Głowa napierdalała mnie tak,że nie mogłem wytrzymać.Jedyne co pamiętam z wczoraj to,że leżeliśmy na kocu i nagle dziewczyna usnęła mi na ramieniu.Przeciągnąłem się i próbowałem wstać.Tak.Próbowałem.Uwierzcie to nie jest łatwe wstać kiedy spało się po imprezie.Więc opadłem znów na koc chcąc spać,ale cholerne słońce mi na to nie pozwalało.Zmarnowany wstałem i wziąłem poduszki oraz koce i ruszyłem do domu Marysi.Rzuciłem wszystko na kanapę i zacząłem szukać kuchni,ale ciekawił mnie muzyka dobiegająca z góry.Nie mogłem się oprzeć,strasznie mnie to ciekawiło.Wszedłem powoli po schodach i podszedłem do otwartych drzwi.Oparłem się o ich ramę i patrzyłem jak dziewczyna w czarnych krótkich spodenkach i byle jakiej koszulce,która zdecydowanie była na nią za duża maluje palcami obraz na sztaludze.Uśmiechnąłem się na sam te widok.To było słodkie.
-Nie wiedziałem,że malujesz-dziewczyna wystraszona odwróciła się do mnie.Wyglądała ślicznie koszulkę miała całą brudną od farb,ręce tak samo do tego kitka,z której wystawały,nie które pasma.
-Co ty tu robisz?
-Chciałem się napić kawy,bo łeb mi zaraz pęknie,ale usłyszałem muzykę więc jestem-powiedziałem zgodnie z prawda.-To twoje?-spytałem podchodząc do sztalugi na której widać było bazgroły,z których powstawał obraz.
-Tak,ale i tak jest brzydkie-powiedziała wzruszając ramionami-wcześniejsze moje obrazy były lepsze.
-Tak,to tylko śmieć,który nadaje się do spalenia.Ahh tylko marnuje czas na siedzenie tu.Mam jeszcze zobaczyć kolejny obraz w Warszawie więc pff-powiedziałem udając krytyka sztuki.Zaśmiała się na to.
-Ej!-przejechała mi farba po policzku.
-OOO!Teraz przegięłaś!-Krzyknąłem i zamoczyłem dwa palce w niebieskiej farbie.Przejechałem palcami po nosie i ręku dziewczyny.I tak zaczęła się walka na farby.Po długiej i męczącej walce wygrałem.
-Poddaje się!-krzyknęła i uklęknęła na kolana rękami w górze.Zaśmiałem się.
-Wstawaj podany-zaśmiałem się.
-O panie-odpowiedziała z sarkazmem.Usiadła na wielkiej pufie pod ścianą i patrzyła przed siebie.Dosiadłem się do niej.-Ta ściana jest taka pusta.Zawsze chciałam ją jakoś ozdobić,ale nigdy nie wiedziałam jak,więc skoro jesteś to może masz jakiś pomysł-mówiła nie zerkając się nawet na ,mnie.
-Wiesz skoro mieliśmy walkę na farby tooo...w sumie mam pomysł-powiedziałem patrząc na blondynkę.Zaciekawiona spojrzała się na mnie.
-Serio?Jaki?
-Rzucaliśmy się farbą,nie?No to weźmy nie wiem z siedem farb połóżmy na podłodze jakąś folię,żeby podłoga się nie ubrudziła i rzucajmy w ścianę farbami.-wytłumaczyłem wszystko dziewczynie.Zamyśliła się na chwilę.
-W sumie to nawet spoko pomysł,ale zanim wyjdziemy to się przebierzemy i coś zjemy,bo jak byśmy tak wyszli to ludzie uznali by nas za wariatów-powiedziała podnosząc się z pufy.
-Czemu niby?Przecież jestem normalny-powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Remek.
-Co?
-Masz na ryju farbę-zaśmiała się i starła kawałek zielonej farby z mojej twarzy.-Idź się umyj pierwszy,ja w tym czasie zrobię śniadanie.Jak chcesz to możesz wziąć prysznic.-powiedziała uśmiechnięta.
-A co na śniadanie?-spytałem ciekawy.
-Karaluchy z majonezem-zaśmiała się.
-Ha ha ha bardzo śmieszne.
-Może-odpowiedziała idąc do kuchni.Sam poszedłem do łazienki,zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic.Kiedy już zmyłem z siebie całą farbę wytarłem się dobrze ręcznikiem.Powiesiłem swoją mokrą koszulkę,bo ja prałem na grzejniku,a sam założyłem bokserki,dresy i wyszedłem z łazienki.Do kuchni doszedłem za zapachem,który byś cudowny.
-No to gdzie te karaluchy?-spytałem wchodząc do kuchni i siadając na blacie.
-Już do ciebie idą-powiedziała i dała mi talerz z dwoma naleśnikami.-Wyjmiesz z lodówki drzem?-spytała kładąc kolejnego naleśnika na talerz.
-Jasne-podszedłem do lodówki i gdy zobaczyłem nutellę powiedziałem sobie,że nie mam mowy jemy to,a nie żaden cieniaski drzem.
_________________________________________________________________________________________
Jestem,ale ten rozdział przesłodziłam no,ale jest tak wiec cieszyć się.Kolejny rozdział może w piątek?Nie wiem.Może będę miała wenę,no ale dobra to na tyle.Trzymajcie się,cześć <3
Super rozdział;)
OdpowiedzUsuńDziękuje <3
OdpowiedzUsuń